Jeśli w ciągu kilku ostatnich lat byliście na Śnieżce, i jeśli pogoda pozwoliła, to na pewno widzieliście panoramę miasta Karpacz. Urocze to miasteczko straciło w ostatnich latach na uroku, zmieniając się w takie mini Zakopane, nastawione na trzepanie dudków w dużych ilościach. Z tego też powodu na uroku straciła sama panorama miasta. Bowiem w jego obrębie powstała inwestycja, która wyszarpała w zboczu góry ranę. Rana ta zwie się hotel Gołębiewski.
Pojechałem tam raz. Poznać przeciwnika. Przeciwnik to prawdziwy Goliat. Wszytko ma duże: parkingi, chodniki, mury i wnętrza. Taka megalomania bez większego gustu. Nawet nie starczyło im wyobraźni na wyprodukowanie własnej pokrywki. A w skrytości ducha trochę na to liczyłem.
I się przeliczyłem. Chociaż coś tam jednak znalazłem...
Wzorek niczego sobie. Nigdzie indziej go nie spotkałem. Do tego prosty napis: kanalizacja. Gdybyż tak oszczędnie traktowali architekturę. Nie było by powyższego paszkwila.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz