Podczas epickiej wyprawy do krainy kwitnących pomarańczy nie spotkałem wielu wspaniałych pokrywek. Cóż, właściwie nie spotkałem ich wcale. Widać Hiszpanie nie gustują w tej formie sztuki. Ale kanalizację mają.
Więc szukałem, szukałem i szukałem. I coś tam jednak trafiłem. O, takie coś. Nie wiadomo, co to za skrót, ale S może być od miasta Sewilla (po ichniemu Sevilla). ICE to mógłby być lód po angielsku, bo przy panujących tam upałach tylko lodzie myślałem. Ale raczej nie...
Za to podoba mi się czcionka. Wygląda, jakby pokrywka była niemłoda, taka jakby z dwudziestolecia wojennego. Wiecie, kobiety z lufkami, panowie w kapeluszach, Młoda Polska czy co tam wtedy w Hiszpanii było na topie.
