Nie klei się robota w tym roku. Mamy grudzień a na liczniku dopiero siódmy wpis w tym roku. I więcej nie będzie. W tym roku ma się rozumieć.
Dzisiaj dwa słowa co w przyszłym roku. I jedna pokrywka-niepokrywka.
Dwa słowa. Jest parę osób, wspierających mnie z sympatii dla dziwaków. Osoby te podsyłają mi czasami fotki pokrywek. Z fotek ja zaś korzystam rzadko. Bo niemoje (sam nie deptałem). Bo bez lokalizacji. Bo nie znam okoliczności. Drodzy przyjaciele pokrywkowi - koniec z tym. Będę umieszczał i fotki, i tagował czyja fotka. Jak podacie geolokalizację - będzie super. Jak nie podacie - trudno. Sam coś wymyślę. Tak będzie od teraz. Do siego roku.
Pokrywka-niepokrywka. Takie coś jak poniżej nadepnąłem w wałbrzyskiej PWSZ. Przechadzając się po pierwszym piętrze, w przerwie zajęć, opuściłem na chwilę oczy i proszę. Taka to pokrywka-niepokrywka. Wygląd trochę pokrywkowy ale funkcja podłogowa (od parteru zaś sufitowa). Pokrywka-niepokrywka o tyle ciekawa, że ma szklane wstawki. Pewnie by światło przepuszczać. Szkło strasznie przez te lata się starło. Mleczne takie jest...
Napisy. Bremen to wiadomo. Brema. Kawał drogi od Wałbrzycha. Będzie blisko 600 km w linii prostej.
Drugi zaś napis oznacza "Bracia Bredehorst". Pewnie nazwa firmy. Szczegółów więcej nie ustaliłem. Wujek Google tym razem się nie spisał. I sorki za jakość. Komórka ze średniej półki w kiepsko oświetlonym, uczelnianym korytarzu.
