Ciekawym pokrywkom nie ma końca. Jedziesz gdzieś na chwilę i już, jest, nowa, chociaż stara. Stara pokrywka, nowa historia. Posłuchajcie.
W celach zupełnie nieturystycznych wpadliśmy ostatnio do miasta Bolesławiec. Miasto znane z brzydkich skorup cepeliowych i z tego, że onegdaj zmarł tam pogromca Napoleona spod Borodino. W Bolesławcu byliśmy onegdaj i mamy stamtąd zachowaną pokrywkę o numerze 95 (linka). Pokrywka była tradycyjna, herbowo-miastowa. Dobry, średni poziom miastowy. Ale bez szału.
A tym razem, całkiem niedaleko rynku, wpadliśmy na coś w pierwszej chwili przeciętnego. No owszem, napisy niemieckie, więc jest stara. Ale kwadraciak taki, trochę zużyty. Zdjęcie na szczęście zrobiłem.
A gdy w domu wrzuciłem to do tłumacza, oniemiałem. Albowiem Mannesmann luftschutz to nie, jak sądziłem, jakiś wywieterznik. Otóż Mannesmann luftschutz to według AI - schron przeciwlotniczy. I może wyjątkowo mieć rację. Pokrywka bowiem była w miejscu, gdzie zazwyczaj mamy okienka piwniczne. Tak przy ścianie budynku. Czy schron może być w piwnicy? Pewnie może. Dla mnie czad.

