Nie ma co się oszukiwać - po pokrywce numer sto przyszło zniechęcenie. Ileż można ciągnąć tak nudny temat jak żeliwne włazy do brudnych kanałów, na które nikt nie zwraca uwagi? W sumie nie wiem ile. Ale po czterech miesiącach przerwy wracamy do tematu.
A tematem będzie znów Stolica nasza. Jest w stolicy takie miejsce, co się nazywa Nocny Market. Dają tam fajnie zjeść. Ale ja nie o tym. Do miejsca tego prowadzi dróżka krzywa, wyjeżdżona, kostką brukową wyłożona. Stan drogi pomijam - pamięta pewnie czasy Powstania. Na drodze tej są też i pokrywki. Stare są i dość skromne wizualnie. Do tego zjechane jak i cała ulica. Ale napis widać. Białogon.
Google mówi, że to część Kielc. Stara. Przemysłowa. Mówi też, że jest taka fabryczka, co się Białogon nazywa i też w Kielcach zlokalizowana. Firma ta obecnie chwali się przede wszystkim produkcją pomp. Ale chwali się też dwustuletnią historią. Można wyczytać w internetach, że pokrywki Białogon w różnych miejscach kraju naszego spotkać można. Znaczy się znów pokrywka zabytkowa. Jak stara - trudno powiedzieć - może i przedwojenna? Trzeba pojechać do Kielc i sprawdzić, ile tam takich Białogonów leży.
A Nocny Market polecam. Tylko się spieszcie, bo ponoć likwidować będą.