Staszek i Eliza, Eliza i Staszek. Miłośnicy ruchu oporu i Japonii. Przesłali mi tyle wspaniałych zdjęć pokrywek, że - biorąc pod uwagę slow motion tego bloga - wystarczy ich do końca życia mojego i moich wnuków (jeśli się jakieś pojawią). Tym niemniej będę próbował wyczerpać te doprawdy niewyczerpane zasoby fotografii.
Dziś więc powrót do Cesarstwa Japonii.
Niektórzy, szczególnie ci co się nie znają na pokrywkach, nazywają tę krainę - krainą kwitnącej wiśni. Ja tam nie wiem jak tam z wiśniami. Ale wiśniowe pokrywki są. Na pewno są i kiedyś i taką Wam pokażę. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj będzie hydra.
Co prawda na początku sądziłem, że to drzewo, może nawet wiśniowe. Ale dajcie spokój. Przecież widzicie? Siedem głów z bujną czupryną, oczy. Jedna ma nawet smutą buźkę. Pewnie dlatego, że hydra miała głów dziewięć a tu jest siedem. Dwie ucięte najwyraźniej. Albo to jakaś japońska wersja, taka miniaturowa.
Albo jednak drzewo. Może nawet wiśnia.





