Jak często jeździcie na Śląsk? Ale nie tak zawodowo. Tak turystycznie. Wcale? No i ja też. I ostatnio postanowiłem to zmienić i Śląsk odwiedzić. Turystycznie.
Śląsk to duża kraina. Wybrałem więc jedno miasteczko. Takie, o którym mówią, że jest ładne. Ładniejsze niż inne śląskie metropolie. Wybrałem Gliwice. Gdybym był kibicem, zwiedziłbym pewnie stadion zespołu Piast. Dużo na mieście jest murali informujących, że tutaj gra ten zespół właśnie ;-)
Ja jednak nie jestem kibicem. Nawet mistrzostw ostatnio nie oglądam, a moja piłkarska pasja zatrzymała się na hiszpańskim mundialu i Piechniczku. Potem nie było już nic wartego uwagi.
A więc co robić w mieście Gliwice? Odwiedzić palmiarnię? Odwiedziłem. Pójść do muzeum? Poszedłem. Zaliczyć jedne z najlepszych w Polsce escape room'ów? Zaliczyłem.
Nie pozostało więc nic innego, jak spojrzeć pod nogi. I poszukać ciekawych pokrywek.
Znalazłem jedną. To znaczy znalazłem ich tysiąc, ale wszystkie w jednym wzorze. Który podaję niżej. Na wzorze zaś herb gliwicki: dwudzielny w słup. Na polu heraldycznie prawym złoty półorzeł na błękitnym tle. Na polu heraldycznie lewym srebrna, ceglana i blankowana baszta z niebieskim stożkowym dachem i czarnym oknem łukowym na czerwonym tle. Półorzeł nawiązuje do herbu Piastów śląskich z linii Władysława opolskiego, który lokował miasto. Baszta symbolizuje potęgę miasta, otoczonego murami miejskimi i spełniającego funkcję warowną.
Howgh!