Po długiej przerwie wracam. Dziś świat leży jeszcze pod śniegiem, aby więc pokazać jakąś ciekawą pokryweczkę, cofnąć się trzeba do ostatnich wakacji AD 2012.
Jako starych, wałbrzyskich harcerzy ciągnie nas często w okolice miasta Sława, tamtejszych jezior, bazy w Wilczu. Podróżując w tamtą stronę zatrzymujemy się często w restauracji McDonald w Polkowicach. Jakoś nigdy nie mieliśmy pomysłu, aby miasteczko to traktować inaczej. Aż do tego roku.
Małe Polkowice mają swą markową pokrywkę. Ani specjalnie brzydką, ani specjalnie paskudną. Podobną do swojej starówki - ładnie odnowionej ale niczym szczególnym wzroku nie przyciągającej. Mam nadzieję, że polkowiczanie się na mnie przy tej okazji nie obrażą. Dla pocieszenia powiem, że brzydsza od wałbrzyskiej na pewno nie jest. Nasza toporna, betonowa fontanna w rynku bije wszelkie rekordy brzydoty.
