Wiemy już, ach wiemy, na co idą pieniądze z Unii. W końcu na coś pożytecznego. Na co? Na pokrywki ma się rozumieć. Żadne tam infrastruktury czy rolniki tylko na pokrywki Made in UE. A gdzie? A w Zielonej Górze.
Pokrywki, wnosząc po dacie, mają już parę lat. 2007 rok na nich wyryto. Czyli zaraz po wejściu do Unii ktoś je wymyślił i wyprodukował. Rozdał i ułożył. Pewnie przy okazji przebudowy starówki. A konkretniej starówkowej nawierzchni brukowanej.
Pokrywka, nieco już sponiewierana, zalega na ulicy Świętej Jadwigi. Widzimy unijne gwiazdki. Informację o funduszu spójności. Datę. Fajne? Nie bardzo. Zbyt przypomina wszędobylskie tablice pt. "wybudowała Unia za tyle to a tyle hajsu". Rozumiem potrzebę informowania społeczeństwa o przewagach wspólnoty, ale ulica ma być ładna a nie usiana reklamami. Pokrywki mają być ładne, artystyczne. A nie utylitarne. Przynajmniej tako rzecze Zaratustra.

