Dziś w naszym teatrzyku najbardziej wałbrzyska pokrywka jaka może być. Do tego niemiecka, pewnie stuletnia albo i lepiej. Do tego z tajemniczym znakiem graficznym. Do tego zachowana w doskonałym stanie. Po prostu HIT.
A więc po pierwsze dlaczego taka wałbrzyska? Jak już opowiadałem, początek XX wieku w Wałbrzychu to wielki projekt rozbudowy kanalizacji. Z tego okresu pochodzą prezentowane tu pokrywki z datami 1907 i 1908. Dzisiejsza pokrywka daty nie ma, ale ma napis: "Kanalisation Laisebach Gebiet". Kanalisation - wiadomo, kanalizacja. Gebiet - rejon, obszar. A Laisebach? To jest, moi drodzy, niemiecka nazwa Pełcznicy, czyli rzeki, nad którą położony jest Wałbrzych. Rzeki, którą Wałbrzych pożarł, zakrywając jej koryto ulicami. Ale ona wciąż tam gdzieś płynie, w ciemnościach, by wrócić na powierzchnię w okolicy Starego Zdroju.
Niemiecka. No niemiecka, więc zabytkowa. Jak wiecie niemieckie, wałbrzyskie pokrywki darzymy tutaj szczególną estymą. Od nich się bowiem wszystko zaczęło. A jest ich coraz mniej. Ostatnio przy okazji remontu ulicy Armii Krajowej jedną taką, bardzo ładną, wcięło budowlańcom. Z tego co widzę, zastąpili ją betonowym potworkiem.
Znak graficzny. Ten konkretny znak kojarzy mi się raczej z elektrycznością. Symbol kV oznacza przecież jednostkę napięcia a w Wałbrzychu odnaleźć można go na wielu pokrywkach. Być może to symbol firmy produkującej te klapy? Nie wiem, ale dzięki niemu identyfikuję wiele innych pokrywek jako niemieckie - choć nie mają żadnych widocznych napisów.
No i stan zachowania na koniec. Leży pokryweczka nasza kochana na ulicy Batorego. Ulica ta jak najbardziej wpisuje się w "kanalizację rejonu Pełcznicy", a ma tę zaletę, że wciąż jest stosunkowo mało rozjeżdżana przez samochody. Stąd też i stan pokrywek w tym rejonie jest smakowity.
Wyszła chyba najdłuższa notka z dotychczasowych. Ale mówiłem na początku, że to hit, prawda?
Wyszła chyba najdłuższa notka z dotychczasowych. Ale mówiłem na początku, że to hit, prawda?
