Jakoś ostatnio jeżyk niemiecki zdominował nam tego bloga. Czas więc obrócić swe oczy na wschód. Ale nie za daleko, żeby inny język się nie daj Bóg nie pojawił...
Czyli lądujemy w stolicy kraju naszego, Warszawie. Mam już stąd sporo pokrywek, ale ostatnio bywam w stolicy regularnie, poruszam się po niej oczywiście rowerem, więc i zdobycze są.
Ostatnio trafiłem w okolicy mostu Gdańskiego na takie oto znalezisko. Nie wiem, czy to klasyczna pokrywka kanałowa. Może i nie. Ale kształt okrągły jest, i materiał żeliwny jak trzeba. Do bloga pasuje.
Tylko pamiątka nieco smutna, bo dotyczy katastrofy kolejowej. Ale poza tym stworzona dla takiego fana rowerów jak ja - przedstawia bowiem koło roweru. A upamiętnia inżynierów, mających znaczący wkład w rozwój infrastruktury rowerowej stolicy. Z tego co wyszukałem było ich dwóch. Koledzy, zatrudnieni w firmie zajmującej się projektowaniem infrastruktury komunikacyjnej. Wracali pociągiem ze szkolenia dotyczącego bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zginęli obaj.