Ponieważ w nowych pokrywkach nastąpiła zimowa bieda, wracam do bogatego, częstochowskiego polowania. Trzecia pokrywka z serii jasnogórskiej pochodzi z Przemyśla. W mieści tym odległym byłem dwa razy w życiu, z czego raz nie wyszedłem poza dworzec kolejowy. Drugi raz był z kolei dawno, kiedy jeszcze nie znałem tego wyjątkowego hobby jakim jest odkrywanie żeliwnych krążków. Dlatego też nic nie mogę rzec o przemyskich pokrywkach powszednich.
Za to pokrywka odświętna zalegająca w Częstochowie jest nawet nawet. Taka falista. Jak sądzę w związku z wodną materią tematu, z jakim mierzą się na co dzień pracownicy przemyskich wodociągów. Pielgrzymowali oni do klasztoru w październiku roku 2005, zostawiając po sobie poniższe skarby.
