Napisałem kiedyś bardzo brzydkie słowa o pięknym mieście Dzierżoniowie. Pamiętacie? Nie? Tutaj dla przypomnienia wpis o "rurce życia". Dziś czas się zrehabilitować.
No może nie do końca. Bo dzisiejsza pokrywka to średnia zasługa obecnych mieszkańców. Ładna nie jest. Jest za to stara i jak dla mnie "z duszą". Takie pokrywki to sens tego bloga. Tylko spójrzcie: żeliwo wygląda, jakby miało sto lat. I pewnie ma. Bo jak widać po napisach - niemieckie państwo ją wyprodukowało za niemieckich czasów Dolnego Śląska. Za niemieckich czasów Dzierżoniowa. Wygląda na to, że Dzierżoniów miał wtedy dedykowane kółeczka uliczne. A produkował je niejaki pan Vogel...
Napis na pokrywce: Reichenbach Schl. - to najwyraźniej nasz Dzierżoniów Śląski. Nazwa taka używana jest najczęściej w kontekście stacji kolejowej. Normalnie mówi się Dzierżoniów i jest git. Ale kolejarze mówią Dzierżoniów Śląski. W związku z tym zawsze miałem ich za dziwaków - bo przecież nie ma innego Dzierżoniowa niż ten nasz. To po co nazywać go jeszcze Śląski? I teraz już wiem. Bo stara, zabytkowa pokrywka z Dzierżoniowa Śląskiego, usytuowana jest właśnie na terenie stacji kolejowej. I wszystko jasne. Albo trzeba wywalić pokrywkę albo zgodnie z nią nazywać stację.
Na pewno tak było!

