Pogoda jaka jest, każdy widzi. Żeliwo się grzeje, woda wysycha. Mózg się gotuje. Ciężko nawet pisać. Aby więc pogoda odpowiadała pokrywce - dzisiaj prezentuję słoneczko.
Słoneczko trafiłem wiele lat temu, na samym początku tego bloga. Leżało sobie w Karpaczu. Ale jakoś nie załapało się na własny wpis. Widać pogoda była za chłodna. Wiadomo, epoka lodowcowa. Ale teraz nadszedł czas. Ale Karpacz odpada. Na scenę wchodzą Dziećmorowice.
Dziećmorowice to miejscowość, w której w sumie nic nie ma. Taka tam ulicówka. Pewnie mało kto z Was wie, że obok głównej drogi, za rzeczką, jest taka sympatyczna uliczka. Zwie się Strumykowa i w obecnej formie powstała pewnie po jakiejś powodzi - ładnie wylana asfaltem i z nowymi pokrywkami. A pokrywki - ze słoneczkiem.
Martwi mnie tylko liczba tych kropeczek. Jest ich 66...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz