Mija rok od wielkiej wyprawy do Hiszpanii. Z wyprawy tej, oprócz niezapominalnych wspomnień przywiozłem też i parę pokrywkowych fotek. Z wyprawy tej wrzuciłem dotąd jedną pokrywkę, tę z Sewilli - chyba najładniejszą z przywiezionych.
Ale i ta dzisiejsza daje radę.
W grze w skojarzenia - jak dla mnie neuron. Nie wiem czy dla Was też. Zaś ten symetryczny rzucik to najpewniej logo firmy. Macie adres na pokrywce - można sobie zobaczyć. Equipamiento Urbano. Fudur.
A pokryweczka pochodzi z miasta znanego, gdzie lądowałem samolotem i skąd takim samym samolotem tydzień później z Hiszpanii wybywałem. Użyjcie tego słowa w dowolnej rozmowie w Polsce i każdy Polak - uwarunkowany jak piesek Pawłowa - dokończy... tiki taki i kasztanki.
Malaga.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz