Wiecie, co to takiego "wyprawa życia"? No właśnie. Dopiero co wróciłem z takiej wyprawy.
Wyprawa była do krainy ognia i lodu. I rzeczywiście kręcili tez tam kiedyś ten serial o smokach i o zimie, co ostatecznie nie nadeszła. Islandia.
Ale do rzeczy - choć wyprawa nie była nastawiona na pokrywki, jakieś tam pokrywki jednak znalazłem. I choć mieszkańcy Islandii zwani Islandczykami kanalizacje znają, to nad pokrywkami raczej się nie pochylają. Więc szału nie ma. Ale już sama egzotyka kraju coś tam nam pozwoliła upamiętnić.
Dziś pierwsza z pokrywek wulkanicznych, z miasta Akureyri. Miasteczko 20 tysięcy ludzi, drugie co do wielkości po stolicy. Słynie z tego, że sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniach, ta czerwona, jest w kształcie serca.
A pokrywkę ma jak niżej. Napis MPJ, pomyślicie? Błąd! Ten ich znaczek w środku - jak dla mnie wywalony jęzor - czyta się jak F. Czyli MFJ. A po ichniemu MÞJ. Nic nie znaczy, z tego co mówi internet. Najpewniej marka produktu.
I ten krzyż! Prawie PCK.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz