Powiem Wam, że niezmiernie bawią mnie te przeładowane treścią herby na pokrywkach. Żeliwo, jak się okazuje, niespecjalnie nadaje się do roli herbiarza.
No ale to, co wyprawia się w pięknym mieście Kołobrzegu to już naprawdę szczyt szczytów. Czegóż tu nie mamy. Morze. Oczywiście. Jakieś biskupie insygnia - czapka i dwa kostury. Dwa łabędzie, trzy wieże (Tolkienie przegrałeś!). Skrzyneczka. Dwa haczyki. No żesz ludzie, ogarnijcie się!
Pokrywka zaś pamiątkowa, z pielgrzymki na Jasną Górę, do tego rocznicowa i w złocistych kolorach. Wszystko to, to jak dla mnie przerost formy nad treścią. Albo i treści nad dobrym gustem. Dobrze, że tylko dwie takie mają - jedną u siebie, drugą pewnie w Częstochowie.
A tak w ogóle to trzecia pokrywka na tym blogu też była z Kołobrzegu i też herbowa. I jak tak teraz spojrzę, to dużo lepsza od tej. Howgh!
Jasnogórskie kręgi:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz