My, ludzie z pokolenia przełomu komuny i kapitalizmu, dorastaliśmy w ciekawych czasach. "To były sobie piękne czasy takie, to nawet wtedy papież był Polakiem..."
A jak Papież, to wiadomo, Wadowice!
W Wadowicach zaś najlepsze są kremówki. Ej, no poważnie, dobre to jest ciastko. I zaskakująco tanie. Każda cukiernia, a jest ich chyba ze czterdzieści, reklamuje się "jedynymi, prawdziwymi ciastkami papieskimi". Tak więc kremówki - zliczone.
Muzeum Papieża - no nie tym razem. Jakoś obok przeszliśmy. Ale zamiast tego pojeździliśmy po mieście taką ciufcią. Znacie słowo ciufcia, nie? Bo moja przeglądarka nie zna i podkreśla na czerwono, gdy zapisuję ten wpis. Tak czy siak - Papież odfajkowany.
I po trzecie - bo nie jest to wszak blog podróżniczy lecz taki bardziej z żeliwa - pokrywki.
Miasto Wadowice, jak każda mieścina żyjąca z turystów, ma pokrywki godne. Pokrywka herbowa tez oczywiście jest. Na pokrywce herbowej jest herb. Herb łączący tradycje Pierwszej RP z - a jakże - Papieżem. Cytując za Wikipedią: "...przedstawia dwudzielną w słup tarczę herbową, na której w prawym, błękitnym polu, umieszczona jest połowa złotego orła Piastów śląskich, zaś w lewym czerwonym polu – białą basztę z blankami. Nad tarczą znajduje się złota korona królewska króla Polski Zygmunta Augusta, a pod tarczą położone są ukośnie skrzyżowane papieskie srebrne "klucze piotrowe", połączone czerwonym sznurem. Klucze symbolizują związek papieża Jana Pawła II z Wadowicami.
Wikipedia podaje też, że herb wzbudza kontrowersje, nie tylko u satanistów. Ale i u herbaciarzy. Bo klucze papieskie i umieszczenie godła w ozdobnym kartuszu w sprzeczności pozostają z zasadami tworzenia herbów. Się nie przejmujcie w tych Wadowicach za bardzo. Wasze pokrywki pozostają w pełnej zgodności z zasadami tworzenia pokrywek w kraju na Wisłą. Szacun!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz