Wiem, że trochę sen zimowy na tym blogu. Ale cóż nam pozostało. Jak nie ma zimy to chociaż pośpimy... [suchar].
Dziś cudowna, zabytkowa, kwadratowa pokrywka. Pokrywka z wielonarodowym rodowodem. Polskim. Czeskim. Austriackim. Niemieckim. Gościnnie zaś wystąpią panowie Raimund Kisling oraz Gustaw Skrobanek. Słowem Cieszyn na tapecie!
Kisling i Skrobanek byli w latach 20 ubiegłego wieku właścicielami fabryki różnych mechanizmów w Cieszynie. Produkowali takie cudeńka jak ręczne wiertarki, imadła, wentylatory, odważniki, żelazka, moździerze kuchenne i ogniska kowalskie. Z czasem interes tak się rozwinął, że w nowo wybudowanej odlewni zaczęli tłuc piękne pokrywki. Według zapisów kiedyś całe miasto wyłożone było ich żeliwem. Ale przyszły nowe czasy, wyremontowano stare miasto. Ułożono nowy bruk na zabytkowych ulicach. A pokrywki kwadratowe zastąpiono okrągłymi. Nijakimi.
Dwa ostatnie włazy, z uwagi na ich zabytkowy charakter, burmistrz przekazał do Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Wkrótce potem pokrywy zostały wkomponowane w bruk sieni przejazdowej dawnego pałacu Larischów od ulicy Tadeusza Regera. Co ciekawe - jedna jest z napisem CIESZYN. Druga zaś, i to ponoć ta młodsza (z okresu II wojny a nie, jak można by pomyśleć, Austro-Węgier), z napisem TESCHEN. I ją dzisiaj, jako bardziej egzotyczną, prezentuję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz