Do Kudowy Zdroju wysyła mnie ostatnimi laty pracodawca. Drogi pracodawca nie wie nic o pokrywkowych peregrynacjach swojego pracownika, ale wybrał nieźle. Bo Kudowa, wraz z pobliskim Nachodem, jak się okazuje oferują niczego sobie eksponaty.
Dzisiaj trzecia pokrywka z tych okolic. Pokrywka, która udowadnia, że onegdaj na szkolenia do Kudowy Zdroju przyjeżdżali raczej Germanie. Miasteczko zwało się wówczas tak samo, tylko po niemiecku. Bad Kudowa. Po angielsku znaczy to zaś Zła Kudowa ;-)
Pokrywka pamięta tamte czasy. Zabytkowa jest i napis ma zatarty nieco. Ale moje szkiełko powiększające oraz internety mówią, że to pokrywka o nazwie Salbach Dresden. Znaczy się made in Germany. Znaczy się była kiedyś w Dreznie taka firma, co się zwała Salbach. A nazwa ta pochodziła od nazwiska właściciela. Tak mi się przynajmniej wyszukało.
To Drezno to już nam drugi raz się pojawia. Było też na pokrywce ze Zgorzelca... Z Kudowy do Drezna jest ładny kawałek. Czy Pokrywkowe Imperium Wałbrzycha znalazło godnego przeciwnika? Czy czas już utworzyć Pokrywkowe Imperium Drezna? Poczekamy. Zobaczymy.
To Drezno to już nam drugi raz się pojawia. Było też na pokrywce ze Zgorzelca... Z Kudowy do Drezna jest ładny kawałek. Czy Pokrywkowe Imperium Wałbrzycha znalazło godnego przeciwnika? Czy czas już utworzyć Pokrywkowe Imperium Drezna? Poczekamy. Zobaczymy.
A jak wiecie mam słabość do takich staroci. W moim osobistym rankingu daję jej więc 4 na 5 punkcików.
PS. Do Kudowy Germanie przybywają nadal tłumnie. Tam gdzie ja nocowałem była ich przynajmniej jedna dywizja. Szczęśliwie taka bardziej geriatryczna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz