Ta pokrywka nie była odkryciem. To znaczy była, ale dawno temu. Zobaczyłem ją na czyimś zdjęciu i od tamtej pory miałem w pamięci podręcznej oznaczone "do realizacji". Znałem lokalizację. Potrzebowałem okazji.
Okazja trafiła się przy okazji wizyty w Kudowie. Szybki wypad do miasta Nachod i oto jest. Moja własna, żeliwna, pokrywka kauflandowa.
Nie przepadam, za takimi komercyjnymi wzorami. Ale głównie wtedy, gdy trafiają na zabytkową starówkę. Ale sklepowa pokrywka pod sklepem to pomysł, który do mnie trafia. Aż żal, że tylko czeski Kaufland na to wpadł. A może nie tylko czeski? Tak czy siak dla firmy Kaufland +10 do lansu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz