Dziś, dzięki uprzejmości kolegi zza wielkiej wody, przenosimy się na drugą stronę świata. Do Houston. Tego w Stanach.
Będąc w mieście, które najczęściej na świecie łączy się z Księżycem, chciałoby się móc pochwalić jakąś odlotową, kosmiczną pokrywką. Ale do tego trzeba by się pewnie wybrać do NASA, czy co tam w tym Houston mają. A tu kolega wybrał się do tamtejszego ZOO. Stąd i pokrywka bez fajerwerków. Normalna. Z nazwą miasta i gwiazdą Texasu. Może to nie kosmos, ale z Wałbrzycha do Houston jest prawie 9 tysięcy kilometrów. To jednak egzotyka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz